Każdy rodzic w trosce o swojego maluszka stara się stworzyć dla niego jak najbardziej zbilansowany, smaczny oraz kolorowy posiłek. Stając przed codziennym wyzwaniem musi zmierzyć się nie tylko z preferencjami swojej pociechy, czyli tym co nasz maluch lubi najbardziej, ale stara się aby przyrządzony posiłek był jak najzdrowszy.
No właśnie, co to znaczy zdrowy posiłek? Codziennie, z każdej strony jesteśmy bombardowani setkami informacji na temat coraz to nowych FITwynalazków, czy zdrowych zamienników klasycznych przekąsek dla naszych dzieci. Zatem jak odnaleźć się we współczesnej rzeczywistości? Jak skomponować ZDROWY posiłek dla naszej pociechy i nie zwariować? Co w tym wszystkim jest najważniejsze?
Na wstępie warto dodać, że mamy prawo do niewiedzy, każdy z nas popełnia większe lub mniejsze grzeszki żywieniowe i to jest jak najbardziej okej. Natomiast będąc świadom swojej niewiedzy starajmy się ją zgłębić, ponieważ jako rodzice odpowiadamy nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za drugiego, dopiero kształtującego nawyki żywieniowe, małego człowieka. Pamiętajmy, że pierwsze trzy lata są kluczowe w kształtowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych, to właśnie w tym czasie mamy największy wpływ na to co trafia do brzucha naszego maluszka. Wielu rodziców często ma dylemat, czy pozwolić dziecku na zjedzenie czegoś słodkiego, bo przecież co uszczęśliwi nasze dziecko bardziej niż jajko kinderniespodzianka, czy może jednak być tym surowym rodzicem, który drastycznie przestrzega zasad żywieniowych. Rozwiązanie jest całkiem oczywiste, jeśli nauczymy dziecko, że nagroda jest jednoznaczna ze zjedzeniem czegoś słodkiego, to tym samym wyrabiamy w nim nawyk, że tylko słodycze i inne przekąski wpływają na redukcję stresu, czy osiągnięcie satysfakcjonującego stanu emocjonalnego. Zamiast tego nauczmy dziecko, że nagrodą może być wspólne wyjście na spacer, rysowanie, czy chociażby przygotowywanie wspólnie ulubionego posiłku. Warto jednak pamiętać, że dziecko jest wspaniałym obserwatorem, i jeśli zauważa, że my jako rodzice nie przykładamy dużej wagi do tego co jemy, to chcąc nie chcąc, będzie przyjmowało taki wzór za swój.
Ale przejdźmy do sedna, przed czym w takim razie wystrzegać się mając pod nosem multum produktów przeznaczonych dla dzieci.
- Czytajmy uważnie etykiety, uwaga na marketingowe blefy, produkty dla dzieci niekoniecznie są przeznaczone dla dzieci, a tym bardziej niemowlaków, a produkty nie zawierające cukrów niekoniecznie ich w sobie nie mają.
UWAGA! Wiele kaszek/ słoiczków ma w swoim składzie większy lub mniejszą ilość cukru lub syropu cukrowego czy soli, a wszystko to jest podyktowane wg producentów polepszeniem walorów smakowych dla dzieci. - Słodycze nie powinny być formą nagrody ani wyrażania miłości, ani tym bardziej formą „świętego spokoju”.
- Mus owocowi/ warzywu nierówne
Musojadki często niezwauważają, że już go zjadły. Musy nie wpływają korzystnie na kształtowanie nawyku świadomego jedzenia. Często również nie wiedzą, że zMUSowane jabłko to faktycznie było jabłko. Fajny dodatek, ale w dalszym ciągu jest to przetworzona żywność. - Soczek zamiast wody, czy woda zamiast soczku
Marketing soczkowy po raz kolejny próbuje nas przekonać do włączenia soczku do codziennej diety dziecka, jako wzbogacenie o kolejne źródła witamin, nic bardziej mylnego, wzbogacenie, ale przede wszystkim o kolejne zapotrzebowanie na cukier. - Herbatkowe szaleństwo
Szaleństwo dotyczące herbatek dla niemowląt to nic innego jak częstowanie ich wodą z cukrem. Mimo, że producenci pokornie wycofują herbatki oparte na sacharozie, czy glukozie to w dalszym ciągu oferują herbatki oparte na laktozie, czy izomaltulozie, które niestety w dalszym ciągu są cukrem. - Serki, jogurty
Kuszące bajkowe ilustracje mające na celu zachęty ich zakupu dla najmłodszych mimo wszystko zawierają w sobie spore ilości cukrów. Cuda się zdarzają i dzieciaki potrafią zjeść również jogurty naturalne 😉 - Parówki, kabanosy, szyneczki dla dzieci
Czy aby na pewno dla dzieci? Tym wzbogaconym sporą ilością soli oraz azotynu sodu serdecznie dziękujemy. Drogocennych kwasów tłuszczowych szukajmy w orzechach, pestkach dyni, czy w awokado, a nie w wysoceprzetworzonych produktach odzwierzęcych. Dzieci nie muszą jeść codziennie produktów mięsnych.
Zatem jak żywić i nie zwariować? SPOKOJNIE, Z GŁOWĄ I NA LUZIE




